środa, 16 lipca 2014

Konsternacja

Było, nie było, mój mózg chorowania w środku lipca nie obejmował. Aż do dziś. Po dwóch dniach gorączkowania Mikołaj doczekał się czegoś na kształt zapalenia oskrzeli, zaś Ola z rana obudziła nas rozpalonym ciałem w temperaturze 38,5. Szaleństwo jakieś czy co? I tak koniec końców cały upalny dzień spędziliśmy na jeszcze bardziej dusznym poddaszu, podając na zmianę antybiotyk, witaminy i inhalacje u Młodego, a Ibum u Aleksandy (cały dzień termometr szalał!). Nie wiem co to będzie w nocy, ale jak mniemam gorzej z Nią i głowię się co to może być??? Jeszcze nie zaczęła jeść po ostatnich przebojach a tu znowu brak apetytu, wyschnie mi na wiór......Mikołaj przy posiłkach nie grzeszy, ale dławi się wydzieliną na potęgę i biedny skrzeczy jak stare radio na bazarze. Chyba oficjalnie pobijamy jakiś rekord sezonowo-pozasezonowych wirusów. Okiełznanie ich w ciągu dnia graniczy z cudem a mi głowa pęka wskroś i wszerz. Lato?!

Mimochodem wrzucam zdjęcia z ZOO. Pierwsza nasza wizyta w tym składzie. Ola była zachwycona i wciąż wypytuje kiedy tam wrócimy. Najbardziej urzekły ją węże i jaszczurki, jak na damę przystało. No i mały, nieuchwytny kangurek urodzony w kwietniu tegoż roku. 




Lody były obowiązkowo!





Ciekawska zwiedzająca, zajrzała dosłownie wszędzie.


Gryzący osioł od razu skojarzył mi się ze Złym psem :P

Układanki edukacyjne - jakże zajmujące.

Pingwiny zastrajkowały na ten upał i poległy tam gdzie stały.



Różnica pokoleń.



Wężyk, wężyk! Ooooo wężyk!



I na koniec oczywiście jako rasowa córka rolnika, Ola musiała przetestować wystawowy model New Hollanda, ku dezaprobacie łypiącego zza krzaków ochroniarza.

Wizyta jak najbardziej udana. Radość dziecka - bezcenna!

17 komentarzy:

  1. Przede wszystkim zdrówka, żebyś nie zwariowała ;)
    I cierpliwości :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne zdjęcia i okularki małej :) My też byliśmy w Zoo ,ale u mojej Córci było małe zainteresowanie wtedy ,ale to było jakieś 3 miesiące temu ,teraz pewnie by zaciekawiły Ją :)
    http://swiatamelki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Im starsze dzieci tym szybsza radość i satysfakcja ;)

      Usuń
  3. Zdrówka życzymy, w taką pogodę to współczuję z gorączką. Mojej też w zoo bardzo się spodobało i na pewno wkrótce ram wrócimy. A w którym zoo byliście

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Płocku. Mam nadzieję że uda się nam zahaczyć w przyszłym miesiącu o Gdańskie :)

      Usuń
  4. mój mózg także nie pojmuje chorowania latem.
    zdrowia, siły, spokoju i cierpliwości Wam życzę.
    oby szybko przeszło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do mnie właśnie dotarło jak to ma niby wyglądać przy trójce chorych dzieci :P

      Usuń
  5. Zdrowia :) my planujemy jechać do Zoo.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój Syn w zeszłym roku miał zapalenie płuc...w sierpniu :(. też nie wiadomo skąd...
    a córka sąsiadki, tydzień temu, po wizycie w zoo we Wrocku złapała grypę. lekarka stwierdziła, że musiała się zarazić od osła, którego dotykała ... zaskoczyła mnie tym totalnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ty mnie też zaskoczyłaś, na to bym nie wpadła!

      Usuń
  7. To u nas Ewcie podobnie.
    Mani zaczęły ropieć oczy i o dziwo zaraziłam się ja. Tylko, że u mnie potrzebna była pilna interwencja okulisty i silne antybiotyki bo lekarz powiedział, że takich wylewów w oku u dorosłego to jeszcze nie widział, no chyba, że po urazie. Modliłam się aby nie zaatakowało drugiego to wieczorem przeszło na drugie. Myślałam, że zejdę przez te oczy. Ropa lejąca się ciurkiem i opuchlizna do tego jak bania i na dokładkę jakieś przeziębionko. Żeby tego było mało w nocy i Alka i Mańka dostały takiego kaszlu, że nie wiedziałam co robić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej no to zdrowiejcie! nie wiem co to jest w tym powietrzu. my wieczorem byliśmy jednak prywatnie u pediatry bo w naszym ośrodku dała Mikołajowi nie takie leki i zaczęło się pogarszać. gardło bordo i w jakiś pęcherzach całe. zero dworu ani jakichkolwiek przeciągów (u nas to sauna na amen w domu), i muszę uważać czy krtani mu nie zaatakowało bo jak zacznie tak "szczekać" to wietrzenie przed otwartą zamrażarką. takie o nowości mamy

      Usuń
  8. Och, nie zazdroszczę!
    Chorować w środku lata, życzę Wam zdrówka..
    A Zoo, musimy i w tym roku je odwiedzić.
    śliczne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne zdjęcia, my do zoo chodzimy co roku, a nawet 2 razy w roku. ;)

    Zdrówka
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. u nas do zoo bardziej oplaca się kupić karnet na rok 120zł niż wybrać się raz, dwa razy do roku bo wtedy to koszt do 80zł... super zdjęcia :)
    pozdr i zapraszam do nas na nowe kąty

    OdpowiedzUsuń