czwartek, 12 grudnia 2013

Raz pierwszy

A tak właściwie to kilka tych razów nas wczoraj dopadło, a głównie Juniora. Pierwsze wyprodukowane własnoręcznie pierniki (w planach pierwsze lukrowanie). Pierwszy chrupcior Młodego. Jego pierwsze zasiądnięcie. No a dla odmiany jeszcze drugi egzemplarz w uzębieniu. Z tym ząbkowaniem mamy przejścia, bo dziąsła dalej puchnąć zaczęły, ale tylko u dołu. Krzyki wniebogłosy, gorączkowanie, problemy ze spaniem, jedzeniem, zabawą w pojedynkę - słowem matka na najwyższych obrotach zasuwa. Ola takich atrakcji mi nie dostarczała - jak była temperatura wzwyż i do tego rozwolnienie, to już wiedziałam że kolejnego mleczaka w rodzinie witamy.







A dziś dzień Paskuda mała 30 miesięcy skończyła + imieniny przy okazji zaliczyła. Sama już nie wiem kiedy tak urosła i wydoroślała. Ale o tym będzie jutro. Dobrej nocy.


  

6 komentarzy:

  1. Ile pierników, ale była zabawa;)
    Wszystkiego dobrego po świętach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i wzajemnie Olu. Tak świąteczne przygotowania z udziałem córeczki - bezcenne!

      Usuń
  2. Nie ma to jak zabawa przy pieczeniu pierniczków :)

    traczynka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi nie starczyło czasu na pierniki, szkoda:(
    Pierwsze zdjęcie piękne.

    OdpowiedzUsuń