środa, 9 lipca 2014
Niespodzianka
Takiż to niespodziewany zupełnie zwrot akcji u nas nastąpił.
Będziemy mieli dziecko. Właśnie potwierdziłam ciąże. Jestem przerażona! Ale też szczęśliwa, choć wiem że będzie ciężko.
Fakt że chcieliśmy mieć trójkę dzieci, nie obejmował ich w tak krótkim czasie. Chcieliśmy spróbować może za parę lat, ale tak to właśnie jest planować.
Oczywiście stresu i niepewności było kupa.
Był jeden test.......i nic. (ufff)
Był drugi, trzeci i czwarty, co kilka dni........na czwartym zaczęło coś nie wyraźnie świtać.
Była wizyta u ginekologa.......i nic tam nie wypatrzył, ale zalecił test z krwi i kontrolę za tydzień.
Test na bHCG wyszedł dodatni (zawartość 1112 mIU/mL)
Dziś zawitałam na umówioną wizytę i oczom mym ukazał się spory pęcherzyk z ciałkiem żółtym i mikroskopijnym zarodkiem. Wychodzi, że 5 tydzień.
Tak więc na dzień dzisiejszy oficjalnie jestem w ciąży. W trzeciej ciąży. Cieszę się i boję się. Wszystkie plany legły w gruz. Ale pojawiły się też całkiem nowe. I te mnie cieszą, bo będę mogła poświęcić dzieciakom więcej czasu. Nie będę póki co przeżywać rozterek związanych z powrotem do pracy. Muszę być dobrej myśli, i wierzyć że wszystko się ułoży.
czwartek, 3 lipca 2014
4 lata
Miały być zdjęcia, miał być szał, ale że Matka pojechała z dziećmi na dwa tygodnie do rodziców się zrelaksować, i to bez komputera, więc symbolicznie tylko się wynurzymy tym razem.
Dzisiaj nasza kolejna rocznica ślubu. I tak się zastanawiam czy dobrze liczę, ale faktycznie ten 2010 już jakoś dawno był. Dorobek mamy podwójny, nie pozabijaliśmy się jeszcze i telefon wydzwania w tych rozjazdach regularnie. Mimo, że wiele rzeczy bym pozamieniała, to Męża zdecydowanie nie. On był, jest i będzie. Tylko nasze życie nie do końca jest poukładane tak, jak być powinno. Ale małymi kroczkami, brniemy w odpowiednim kierunku.
Kocham Cię Mój Drogi M.
Dzisiaj nasza kolejna rocznica ślubu. I tak się zastanawiam czy dobrze liczę, ale faktycznie ten 2010 już jakoś dawno był. Dorobek mamy podwójny, nie pozabijaliśmy się jeszcze i telefon wydzwania w tych rozjazdach regularnie. Mimo, że wiele rzeczy bym pozamieniała, to Męża zdecydowanie nie. On był, jest i będzie. Tylko nasze życie nie do końca jest poukładane tak, jak być powinno. Ale małymi kroczkami, brniemy w odpowiednim kierunku.
Kocham Cię Mój Drogi M.
wtorek, 24 czerwca 2014
Może to jej urok..
..a może to geny? ;) Tak, czy siak dla mnie jest idealna w każdym calu!
sukienka - H&M (sh)
rajstopy - Pepco
baleriny - H&M (%)
dodatki - Reserved
środa, 18 czerwca 2014
Rok pierwszy
Brzmi dumnie. I nawet całkiem poważnie. A dokładnie, dziś o 16:50 minął rok, jak przywitaliśmy na świecie Mikołaja. Zleciało niepostrzeżenie. I nie będę ukrywała że cieszy mnie to bardzo, bo początki nasze były ciężkie. Cały ten rok w ogóle był dość trudny. Nie przypuszczałam nawet jak bardzo. Ale ten mój mały Pączuś wynagradza mi to teraz z każdym kolejnym dniem. Bywa różnie, ręce mi opadają i sił brakuje, ale jeden szczery uśmiech Grubsona rozwiewa wątpliwości i rozterki hen daleko.
Mój Drogi Synku! Tęskniłam za Tobą od kiedy pojawiłeś się w brzuszku. Pomimo strachu wyczekiwałam na Ciebie przez te długie dziewięć miesięcy. Dawałeś się we znaki każdego dnia. Nie pozwoliłeś spać nocy przez prawie dwa, pierwsze miesiące. Ale wtedy marzyłam o tym co będzie za rok, czyli o tym, co mamy teraz. I nie zawiodłeś mnie. Choć ciężko mi czasem i sił już brakuje, podnosisz mnie na duchu i uspokajasz się w moich ramionach. Każdego dnia dajesz mi to, czego brakowało przy Oli, udowadniając, jaki jesteś niepowtarzalny. Dziękuję Ci za to i życzę, abyś zawsze był szczęśliwy i tak beztroski jak teraz. Kocham Cię równie mocno i niepodważalnie,
Mama.
czwartek, 12 czerwca 2014
Trzecie urodziny
Uszykowałam wieczorem dekoracje, popakowałam prezenty, więc na dzień dobry atrakcji co nie miara. Zdecydowaliśmy się w końcu na hulajnogę i to był strzał w dziesiątkę! Cały dzień była number one, wszędzie ją ze sobą zabierała i na koniec poszła z nią spać (znaczy się trzymając ją za kierownik z za łóżka). Uwielbiam obserwować tą radość i ekscytację na jej twarzy, podczas rozpakowywania prezentów, a że nie obsypujemy Jej tak na co dzień pierdołami, to było to nie lada przeżycie.
środa, 11 czerwca 2014
Już prawie..
To dzięki Tobie córeczko rozpoczęła się moja rodzicielska przygoda, wiem, że bywa różnie, coraz częściej się na mnie złościsz. Ja nie potrafię już tak dzielnie trzymać nerwów na wodzy i karcę aż za nadto. Wiem też, jak bardzo lubisz kiedy Ci śpiewam, kiedy głaszczę Cię po pleckach, abyś mogła usnąć. Wiem kiedy jest Ci smutno, kiedy jesteś chora, a kiedy osiągasz szczyty szczęścia. Wiem o czym marzysz, i jak mogłabym Ci nieba przychylić. Teraz, na tą jedną chwilę, znowu stałaś się maleńkim Okruszkiem. Znowu denerwuje Cię brak pokarmu i śpisz tylko wtulona we mnie, zajmując całe szpitalne łóżko. Znowu nie mogę się na Ciebie napatrzeć, jesteś całym epicentrum mojego świata. Kocham Cię ponad wszystko! Mama
wtorek, 3 czerwca 2014
Rodzinka
Jakby nie było, wszystkie święta zbieramy do kupy i począwszy od mamy, a na tacie kończąc, każdy ma swoje 5 minut.
Tegoroczny dzień matki przyniósł mi wiele radości. Na prezenty i życzenia jakoś się zbytnio nie załapałam, ale potomstwo dawało z siebie wszystko. Ola na pytanie jaki dzisiaj dzień, odpowiadała że MAMY i OLI. A kiedy już spytałam dlaczego też Oli, to stwierdziła, że Mikołaj jest jej dzieckiem. I tak do dzisiaj jak się nad nim rozczula i tuli, to powtarza tylko "moje dziecko". Złapałam apetyt więc poleciałam dalej z tematem, pytając "za co kocha swoją mamę". Po krótkim naciskaniu z mojej strony usłyszałam najwspanialsze wyznanie, jakie kiedykolwiek dobiegło moich uszu - MAMO JESTEŚ NAJLEPSZA! Ha, i wiara w macierzyństwo wróciła w jednej chwili. Wraca tak co wieczór, gdy pochylam się nad łóżeczkiem, drobne rączki oplatają mi szyję, a na policzku czuję cmoknięcie i słyszę "dobranoc, Kocham Cię mamo". Każda złą chwila odchodzi w niepamięć, a zmęczenie staje się znośne. Aż do następnego dnia.
Dzień dziecka, a właściwie dni, bo cały weekend stał się dzieciowym, minęły równie udanie. W sobotę tata się wyrwał i wybraliśmy się festyn w okolicznym parku. Ola nawet zawzięcie przeciągała linę z innymi dziewczynkami. Do tego siedziała na ośle i tuliła owieczki. Miło, kameralnie i spokojnie. W niedzielę zaliczyliśmy atrakcje miejskie, w tym wesołe miasteczko. Pierwsza przejażdżka kolejką z mamą obok - bezcenna! Ten uśmiech i rumieniec na policzku wart jest wszystkiego. Mikołaj niestety humoru nie miał, bo jakiś wirus go złapał i smarkał się bez opamiętania. Jedynie prezenty i przysmaki rozwiały czarne chmury. Uwielbiam kiedy jesteśmy wszyscy razem. Tylko nasza czwórka. Nasze 2 + 2. To, co sobie stworzyliśmy sami. Rodzina.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
